Kiedy zastąpią nas roboty?
czwartek, 5 luty 2009
Jeśli oglądałeś/aś film “Człowiek przyszłości” (Bicentennial Man) z Robin Williamsem lub “Łowcę Androidów” (Blade Runner) z Harrisonem Fordem to pewnie wiesz o co mi chodzi… :) Jeśli nie oglądałeś/aś tych filmów to koniecznie wypożycz DVD lub skorzystaj z usługi VOD (video-on-demand).
Nie będę się rozpisywał, gdzie taki robot może nas zastąpić, bo sprawa wydaje się chyba oczywista – praktycznie wszędzie, w zależności od zaawansowania technologicznego :)
Do rzeczy. Od dłuższego czasu można zaobserwować w prasie duże zainteresowanie tematyką robotów, rozpoznawaniem mowy, syntezą mowy czy sztuczną inteligencją. Zwiększona ilość artykułów pojawiających się w mediach o tej tematyce wiąże się oczywiście z rozwojem wyżej wymienionych technologii. Dlatego też jako wstęp do rozważań opiszę stan dzisiejszy.
Jako pierwszy element weźmy obudowę robotów, czyli ciało.
Wystarczy zobaczyć jak wyglądają dzisiejsze maszyny człekokształtne i co potrafią. Zapraszam na stronę wikipedii poświęconą hasłu “robot” lub “android” (małe uściślenie – robot przypominający człowieka to android), a dowiecie się więcej o ASIMO firmy Honda, robocie Toyoty czy Repliee Q1. Jak można zauważyć na zdjęciach dołączonych do opisów na wikipedii, maszyny te posturą przypominają już ludzi – mają nogi, palce u rąk, głowę, a nawet skórę (z silikonu). Ponadto część mechaniczna została dopracowana na tyle, że roboty mogą chodzić po schodach, biegać, łapać piłki.
Przechodzimy teraz do kolejnego etapu – rozumienie co do nich się mówi.
W tym wypadku należy zacząć od technologii rozpoznawania mowy (ang. automatic speech recognition, ASR), która zmieniają wymowę w zrozumiały dla komputerów język – zero i jedynki (bity). Systemy ASR od dawna są stosowane w rozwiązaniach telekomunikacyjnych czy nawigacji samochodowej – wystarczy powiedzieć gdzie chcesz jechać, a nawigacja to rozpozna i pokaże drogę. Coraz śmielej rozpoznawanie mowy wkraczaj do naszych telefonów komórkowych czy gier komputerowych… (poszukaj informacji o grze strategicznej EndWar, a dowiesz się że możesz sterować jednostkami wojskowymi wypowiadając komendy).
Skoro roboty i androidy umieją już przetworzyć nasze komendy głosowe na komputerowe bity to pozostaje jeszcze kwestia zrozumienia sensu samej komendy, czyli rozumienie języka naturalne (ang. Natural Language Processing) - mózg komputera.
Technologia NLP staje się coraz popularniejsza dzięki chatterbotom (zwane też chatbotami lub awatarami), z którymi możesz porozmawiać jak z człowiekiem (lub pracownikiem firmy) na temat np. oferty firmy ubezpieczeniowej czy banku. Oczywiście w dniu dzisiejszym sposób komunikacji z chatbotami odbywa się poprzez klawiaturę dzięki czemu nie wymaga rozpoznawania mowy.
No i na koniec – struny głosowe.
Za tą funkcję odpowiadają syntezatory mowy (ang. Text-to-speech), czyli oprogramowanie zmieniające wspomniane wyżej bity i przygotowaną odpowiedź na podstawie NLP na ludzką mowę. Dzięki temu komunikacja z maszyną jest dwustronna – my do niej mówimy, ona to rozumie i nam odpowiada. Tutaj jedynie wspomnę, że dzięki głośnikom kierunkowym wypowiedz takiego androida będzie słyszana jedynie przez odbiorcę.
A co z oczami?
O mały włos a bym zapomniał :) Oczywiście roboty mogą być wyposażone w kamery wysokiej rozdzielczości i rozpoznawanie obrazu. Tego typu technologie są już dostępne i mogą rozpoznać: pisownię, twarz, obiekt…
Skoro już wiemy, że w owych czasach są dostępne “podsystemy” odpowiedzialne za takie funkcję jak ruch, rozumienie, mówienie oraz widzenie to czemu nie ma jeszcze robotów w sklepach czy McDonaldach?
Po pierwsze – niektóre technologie nie są dostatecznie dopracowane. Zatem jakość takiego androida nie jest wystarczająca, aby zastąpić człowieka, a co za tym idzie, mogą przynieść więcej szkody niż pożytku. Jednak należy tutaj podkreślić, że dzięki coraz większej ilości zastosowań i wdrożeń poszczególnych technologii, stają się one bardziej dopracowane.
Po drugie – na dzień dzisiejszy cena takich maszyn człekokształtnych może być (jest?) astronomiczna, przez co nie ma szans na masowość. Jednak im większa popularność danych “podsystemów” (patrz akapit wyżej), tym niższe ceny. Zatem można się spodziewać spadku ceny na przestrzeni najbliższych lat.
Po trzecie – większość osób boi się takich maszyn (wykluczam Japonię ;)), a tylko wtedy będzie masowość, gdy odbiorca jest masowy.
Zatem czy rzeczywiście możemy się obawiać naszej pozycji względem maszyn? Przez najbliższe dekady raczej nie :) Jednak z doświadczenia życiowego wiem, że ryzykownie jest powiedzieć “nie, maszyny nie zastąpią nas nigdy”. Dlaczego? Czy ktokolwiek 100 lat temu spodziewał się lotów na księżyc, wydajnych komputerów zamkniętych w obudowie wielkości książki (netbooki) czy też globalnej sieci (Internet)? Żyjemy w niesamowitych czasach, świat zmienia się na naszych oczach i trudno nie odnieść wrażenia, że za kolejne 10 lat rzeczywistość będzie zupełnie inna.
Wystarczy zauważyć, że już teraz roboty wkradają się do naszego życia zastępując człowieka. Zaczynamy być przyzwyczajani do różnego rodzaju maszyn automatyzujących pewne czynności (technologie typu self-service): w bankach możesz skorzystać bankomatu czy wrzutomatu, dzwoniąc do banku możesz sam dokonać przelewu dzięki systemowi IVR, a w centrach handlowych dowiesz się gdzie kupić perfumy dzięki elektronicznym punktom informacyjnym.
Zatem robot (android) to tak naprawdę człekokształtna technologia umożliwiająca automatycznie wykonać pewne czynności, na przykład obsłużyć w sklepie Klienta… Niech za przykład takiej “automatyzacji” posłuży nam android pełniący funkcję informacyjną przy wejściu na Uczelni w Tokio (niestety nie mogę znaleźć informacji o niej, chodzi o Saja). Natomiast tuż za rogiem pojawiają się Infokioski , które będą “nieruchomym” robotem (Infokiosk wg pl.wikipediaorg: komputer, którego zadaniem jest świadczenie określonych usług, np. informacja turystyczna, rezerwacja biletów; zazwyczaj wyposażony jest w ekran dotykowy usprawniający obsługę)…
Co ciekawe, według ostatnich badań Hiszpańskich naukowców już za około 12 lat będziemy mieli do dyspozycji roboty, które mogą nas wyręczyć w robieniu kawy czy włożeniu naczyń do zmywarki, a tym samym, uzależnimy się od nich tak jak jesteśmy zależni od telefonów komórkowych czy samochodów. Więcej o tym badaniu www.supermozg.pl.
Reasumując ten długi wpis, dzięki postępowi wyżej wymienione technologie wkraczają w kolejne sfery naszego życia. Dlatego też jestem zdania, że w przyszłości ludzie będą pracować jedynie na stanowiskach wymagających umiejętności, których nie da się zatomatyzować, a na pozostałych będą pracować roboty w różnych formach.
Rozwój aplikacji na urządzenia mobilne – bariery i możliwości
środa, 27 luty 2008
Ostatnio znalazłem ciekawy artykuł na temat systemów operacyjnych platform mobilnych. Wyczytałem w nim, że zdaniem ekspertów rozwój rynku platform mobilnych jest ograniczony głównie przez mnogość różnych systemów operacyjnych. Czy na pewno?
Obecnie na telefony komórkowe, palmptopy, smartfony itp itd… mamy w sumie osobne systemy operacyjne (OS) – prawie każdy producent urządzeń przenośnych używa innego system. To powoduje wydłużenie się prac deweloperskich nad programem, bo trzeba przygotować i przetestować aplikację pod każdym OSem osobno, pod różnym sprzętem… Jak wiadomo czas to pieniądz, a zatem automatycznie koszty tworzenia programów na urządzenia mobilne rosną.
Okazuje się, że to prawda – mnogość systemów operacyjnych spowalnia rozwój software’u przeznaczonego na sprzęt mobilny. Jak temu zaradzić?
Z pomocą przychodzi nam nie kto inny jak Google przygotowując darmowy system operacyjny nazwany Android. tu warto dodać, że póki co nie ma jeszcze urządzeń z tym OSem, ale producenci już zapowiadają wypuszczenie urządzeń z nowym dzieckiem Google. Dlaczego są już teraz tym zainteresowani?
Po pierwsze firma się postarała i zrobiła naprawdę dobry OS, z przykładami, dokumentacją itp itd – wszystko co jest potrzebne programistom do szczęścia ;) Ale Google nie spoczął na laurach. Jak wiadomo, im więcej dostępnych aplikacji pod dany system operacyjny tym bardziej popularny. Gigant zadbała również o to. Jak to zrobili? Ogłosili konkurs – wybiorą 50 najfajniejszych aplikacji, a twórcy tych programów dostaną niezłe sumki jako nagrody i oczywiście niesamowitą reklamę… Jak można się spodziewać każdy kto umie programować rzucił się na Androida. Proste prawda?
In the Android Developer Challenge I, the 50 most promising entries received by April 14 will each receive a $25,000 award to fund further development. Those selected will then be eligible for even greater recognition via ten $275,000 awards and ten $100,000 awards. (źródło Android Developer Challenge)
Jeśli dobrze pójdzie to za około 3 lata będą cztery systemy operacyjne – Android jako number uno, później Windows Mobile, mobilny Mac OS a na szarym końcu Symbian.
Więcej o platformie Android – link.