Microsoft wkracza na salony

sobota, 20 styczeń 2007

Zapuść czytanie!

Ostatnio przeczytałem, że Microsoft chce wypuścić na rynek system operacyjny zwany Windows Home Server (kodowa nazwa “Q”). Do czego to ma służyć? WHS ma pełnić funkcję routera, magazynu mediów i dokumentów, backupów itp. Zatem będzie to system operacyjny centralnego serwera w domach, gdzie jest więcej niż jeden komuter, a z badań wynika, że takich gospodarst domowych jest coraz więcej.

Jak na Microsoft przystało ma to być bardzo prosty system serwerowy instalowany na specjalnych, również prostych, jednostkach bez wejść na klawiature, myszkę czy monitor. Pojawia się pytanie, w jaki sposób będziemy obsługiwać ten serwer? Odpowiedź jest prosta - będziemy się łączyć z tym serwerm ze stacji roboczej za pomocą sieci lokalnej.

Co niektórym może wydawać się znane powyższe rozwiązanie. Nic dziwnego, od dawien dawna systemy Linux są wykorzystywane do tworzenia domowych serwerów lub rozdzielaczy neostrady. Jednak różnica jest taka, że systemy linuxowe są z reguły bezpieczniejsze, ale za to bardzo trudne w obsłudze.

Warto tutaj wspomnieć o konsoli Xbox, którą można z powodzeniem wykorzystać jako serwer z materiałami multimedialnymi. Xbox po odpowiedniej modyfikacji może przechowywać dane, odgrywać pliki avi, mp3, obrazki. Nie zapomnijmy o urządzeniach opartych na systemie Windows Media Center. Wydaje się, że Microsoft po wprowadzeniu Xboxa, a następnie Windows Media Center uzmysłowił sobie, że istnieje dość spora luka na rynku elektroniki użytkowej i postanowił odpowiedzieć na potrzeby rynku.

Jestem jednak przekonany, że gigant z Redmont wprowadzi ciekawe rozwiązania w swoim nowym dziecku Windows Home Server, przez co ułatwi życie w domach gdzie jest wiele komputerów i akcesoriów multimedialnych. Skąd te przekonanie? Ponieważ dla Microsoftu najważniejsza jest prostota używania, a nie bezpieczeństwo, czy stabilność. Cóż, taka postawa ma swoje plusy i minusy.

2006 rok przyniósł nam bardzo wiele:

  • ogromne bezpośrednie inwestycje zagraniczne (BIZ)
  • spore obniżki w cenach połączeń telefonicznych
  • równie duże obniżki w cenach dostępu do internetu
  • rozpowszechnienie się technologii VoIP dzięki komunikatorowi Skype
  • premiera pierwszego wirtualnego operatora Mobile mBank
  • premiera nowej telewizji nadawającej w technologi HDTV
  • ogromne wzrosty na GPW

Wszystkie powyższe wydarzenia to niesamowite katalizatory dla naszej gospodarki. W 2006 roku odnotowano rekordowy napływ BIZ, a co za tym idzie wzrost konkurencyjności naszej gospodarki, import nowych technologii oraz know-how. Korzyści jest sporo, ale do najważniejszych można zaliczyć więcej miejsc pracy, a jeśli dodamy do tego ogromna migracja Polaków na zachód to wg prawa podaży i popytu należy spodziewać się wzrostu płac. Po drugie możemy spodziewać się znaczącego wzrostu PKB dzięki produkcji w nowo wybudowanych fabrykach telewizorów LCD, podzespołów komputerowych, czy też silników samochodowych.

Należy również dodać, że w minionym roku można było zaobserwować spore spadki cen połączeń telefonicznych oraz dostępu do internetu, które stanowią znaczący koszt w każdej firmie, a zwłaszcza w przedsiębiorstwach z sektora MSP. Komu to zasługujemy? Na pewno nie dobrej woli TPsa. Ceny spadły, ponieważ rozpowszechniła się technologia VoIP, a to za sprawą komunikatora Skype. Dojrzałość tej technologii można uzasadnić na przykładzie mBanku oraz telewizji N. Otóż te dwie firmy dają możliwość kontaktu z nimi właśnie poprzez Skype!

Nie można zapomnieć o fakcie, że pojawił się dodatkowy gracz na rynku telefonii komórkowej. Nie chodzi tutaj o Projekt 4, bo premiera tego operatora przeciąga się nieubłaganie. Największym zaskoczeniem była premiera pierwszego wirtualnego operatora telekomunikacyjnego stworzonego na bazie banku internetowego - Mobile mBank. Nie wątpliwie to również miało wpływ na spadek cen u pozostałych operatorów komórkowych. Natomiast ostra walka o klienta pomiędzy TPsa, UPC i Multimedia Polska S.A. zaowocowała obniżką cen dostępu do internetu.

Z powyższego można wywnioskować, że należy spodziewać się spadku kosztów w firmach, a dzięki wzrostowi PKB większej konsumpcji. Trzeba to wykorzystać! Jak? Inwestować, inwestować i jeszcze raz inwestować! Przedsiębiorcy którzy reinwestowali zyski i oszczędności w latach 1990 - 1999 mają teraz bardzo dobrze rozwinięte firmy z ugruntowaną pozycją na rynku. Nie zaprzepaśćmy tej szansy! Tyczy się to również osób fizycznych. Jeśli wzrosła Ci pensja to część tej podwyżki zainwestuj, na przykład w fundusze inwestycyjne.

A może lepiej inwestować bezpośrednio w GPW? Odpowiedz nie jest prosta. Analitycy ostrzegają przed ogromną korektą na warszawskiej giełdzie. Są jednak głosy przeciwne - niektórzy “znawcy” uważają, że to nie koniec wzrostów, że hossa będzie trwać przez najbliższe kilka lat. Skąd ten optymizm? Ponieważ ogromne wzrosty napędzane są przez rozgrzane gospodarki rynków wschodzących, w tym przez azjatyckie tygrysy, ale także przez gospodarki starego kontynentu, które dzięki otwarciu granic mają się bardzo dobrze. Przykładem może być skostniała gospodarka Niemiec, gdzie bezrobocie spadło do poziomu najniższego od 15 lat! Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat sytuacji i przewidywań względem GPW to zapraszam do ciekawego artykułu na blogu Pawła Sataleckiego http://market.bblog.pl.